Kalendarium

11-13.04.2017 · World Food

02-06.05.2017 · Metpack

04-10.05.2017 · Interpack

16-17.05.2017 · PLMA

23-26.05.2017 · Palstpol

Miliard w rozumie! Z wizytą w BSC Drukarnia Opakowań.

„Opakowanie postrzegam przede wszystkim jako zjawisko biznesowe. Na przychylność, sympatię i szacunek klienta mogę liczyć wówczas, gdy w długim horyzoncie czasowym będę jego partnerem w rozwiązywaniu problemów. A klient tych problemów chce mieć jak najmniej. Zrozumienie jego filozofii i chęć dostosowania się do niej może gwarantować sukces” – mówi Janusz Schwark, prezes zarządu BSC Drukarnia Opakowań z Poznania.

 

Spółka powstała w 1991 roku jako Zakład Poligraficzny BSC s.c. Troje ludzi, wtedy jeszcze młodych i głodnych sukcesu stwierdziło, że należy COŚ zrobić. „Pomysłów na biznes było wiele. Ostatecznie jednak postanowiliśmy, że zajmiemy się poligrafią, choć żaden z nas nie był drukarzem” – opowiada Janusz Schwark. „Tak też zrobiliśmy i zaczęliśmy skutecznie rozwijać interes, zgodnie z nurtem pierwszych lat swobody gospodarczej”. Intensywny rozwój trwał do 1997 roku, a główną specjalizacją firmy, jak większości drukarń w tamtym okresie, były etykiety. W 1997 roku przedsiębiorstwo zatrudniało już około stu pracowników. Bardzo duża część produkcji trafiała na rynek rosyjski. Kryzys w Rosji i inflacja rubla były asumptem do tego, aby uniezależnić się od wszelkiego typu wewnętrznych czy zewnętrznych zawirowań na rynkach. Zarządzający firmą stwierdzili, że o wiele bardziej perspektywiczna i stabilna jest branża opakowaniowa. Od 1998 roku firma krok po kroku przeobrażała się z drukarni etykietowej w przedsiębiorstwo wyspecjalizowane w produkcji opakowań z tektury litej. W roku 1999 na bazie Zakładu Poligraficznego powstała BSC Drukarnia Opakowań, a pięć lat później wyodrębniono zakład specjalizujący się w produkcji etykiet papierowych, owijek i ulotek – BSC Etykiety, który w 2011 roku przekształcono w BSC Pharmacenter. Pozyskanie w roku 2004 inwestora branżowego, firmy Colorpack GmbH, należącej do rlc Packaging Group – międzynarodowej grupy poligraficznej o 150-letnim doświadczeniu rynkowym, okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem. Co zresztą po ośmiu latach współpracy z pełnym przekonaniem potwierdza prezes Janusz Schwark, odpowiedzialny w BSC, przede wszystkim za inwestycje oraz strategię rozwoju firmy. 4 stycznia 2011 roku BSC Drukarnia Opakowań zadebiutowała na giełdzie papierów wartościowych w Warszawie.

 

Monika Mikołajczak: Co oznacza skrót BSC?

Janusz Schwark: Skrót ten nie jest tajemnicą, choć nigdy nie posługiwaliśmy się pełną nazwą firmy. A oznacza: Bracia Schwark i Czysz, czyli tych trzech, gniewnych i głodnych sukcesu ludzi (dwóch braci: Janusz i Marian Schwark oraz przyjaciel Arkadiusz Czysz – przyp. red.).

 

Monika Mikołajczak: Jak firma radzi sobie w dobie kryzysu?

Janusz Schwark: Kryzys? Nam w tym okresie udało się wymienić połowę parku maszynowego na nowy. Zamiast dwóch maszyn, wymieniliśmy pięć. Kupiliśmy trzy nowe urządzenia firmy Bobst i dwie nowe maszyny drukujące manroland. Istotną bolączką polskich drukarni jest to, że funkcjonują bez konkretnego planu działania uwzględniającego dłuższą perspektywę czasową, głównie w odniesieniu do strategii rozwoju firmy oraz stawianych przed firmą celów. Jeśli drukarnia patrzy na swój potencjał przez pryzmat tego, że dopiero nowo pozyskane zlecenie od dużego klienta jest motorem napędowym i dopiero wtedy myśli się o dozbrojeniu parku maszynowego w wydajniejszą i nowszą technologię, to uważam, że jest to bardzo złe działanie. Jeśli natomiast firma ma przyjętą stabilną i stałą strategię, a plany inwestycyjne realizuje w perspektywie nie krótszej niż 3-letnia, to wówczas coś, co potocznie nazywa się kryzysem absolutnie nie zaskakuje, wymusza jedynie pewne korekty.

 

Monika Mikołajczak: Czy to oznacza, że gdy inni redukują produkcję i zatrudnienie BSC się rozwija?

Janusz Schwark: W okresie od roku 2009 do chwili obecnej zwiększyliśmy swoje zdolności produkcyjne o ponad 40 proc. Strategia nie mówi tylko i wyłącznie o potencjale produkcyjnym, ale również o kierunku rozwoju firmy. Nasza strategia rozwoju opiera się na inwestycjach w segment opakowań wysoko przetworzonych i opakowań premium. Naturalną konsekwencją tych decyzji był zakup wyspecjalizowanych urządzeń, chociażby 8-kolorowej maszyny drukującej z systemem HiPrint, umożliwiającej laminowanie folią złotą czy poliuretanową online na zimno, którą zainstalowaliśmy w 2010 roku. Dzięki tej maszynie, pozwalającej nam na laminowanie surowca we własnym zakresie i na miejscu, możemy szybciej reagować na potrzeby klienta. Naszym strategicznym celem jest również specjalizacja w zakresie produkcji opakowań farmaceutycznych w ramach spółki zależnej BSC Pharmacenter, powstałej na bazie BSC Etykiety. Realizujemy właśnie inwestycję w postaci nowej hali produkcyjnej i magazynu surowca o łącznej powierzchni 3,5 tys. m².

 

PACKAGING POLSKA: Czytam w historii Grupy rlc, że w 1908 roku do herbatników Leibniz od firmy Bahlsen przyszło pierwsze zlecenie dla Rob. Leunis & Chapman z Hanoweru na milion opakowań… Jakie było najbardziej spektakularne zlecenie dla BSC, które Pan pamięta, lub którym można się pochwalić?

Janusz Schwark: Przypadków zleceń i ciekawych historii z nimi związanych w naszym dwudziestojednoletnim okresie jest dużo. W chwili obecnej 70 proc. obrotów BSC to praca na rzecz dużych, międzynarodowych korporacji. Niespełna 60 proc. naszych produktów opuszcza granicę Polski i jest eksportowana do krajów z całej Europy, jak również na Bliski Wschód, gdzie drukujemy dla Egiptu, Izraela, Arabii Saudyjskiej… Przerabiamy rocznie około 19 tys. ton kartonu. Myślę, że ten rok zamkniemy liczbą ponad miliarda wyprodukowanych jednostkowych opakowań. Dlatego w dniu dzisiejszym nie wolumen zamówienia jest istotą współpracy z klientem, a produkcja opakowania o jednostkowym i niepowtarzalnym charakterze.

Niemniej, dość spektakularnym było zlecenie od bardzo wymagającego i dużego klienta z branży fast food. Firma ta pod koniec lat 90. zaistniała na polskim rynku przejmując początkowo ponad trzydzieści lokali, które zaadoptowała na swoje potrzeby i w związku z tym szukała lokalnych partnerów, w tym również dostawców opakowań. Specyfika współpracy w pierwszych latach polegała na tym, że klient ten nie gwarantował nam niczego. Był rok 1998. Obowiązywała nas dżentelmeńska umowa. Mimo, że trzeba było zainwestować niebagatelne pieniądze w specjalistyczne maszyny do produkcji opakowań przestrzennych oraz przejść przez rygorystyczne audyty przeprowadzane przez specjalistów z Wielkiej Brytanii, gdzie znajdowała się centrala klienta na Europę, podjęliśmy się tego wyzwania. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że się opłaciło!

Monika Mikołajczak: Dziś wszyscy zazdroszczą Państwu takiego klienta, jakim jest McDonald?

Janusz Schwark: Jestem o tym przekonany (śmiech). Rozwijamy się razem z klientem, obecnie na polskim rynku posiada on około 400 restauracji. Możemy pochwalić się również obsługą tej marki na znacznym terenie Europy.  

Monika Mikołajczak: Ryzykowne decyzje! Jest Pan urodzony pod szczęśliwą gwiazdą!

Janusz Schwark: Jestem zwolennikiem rzetelnej analizy i oceny potencjału rynku i klienta. Później pozostaje determinacja i pracowitość. Ryzyko i szczęście są na trwałe wpisane w istotę biznesu.

Monika Mikołajczak: Czy Pana zdaniem konsument zdaje sobie sprawę, ile pracy wkładają Państwo, jako drukarnia, w wyprodukowanie każdego opakowania?

 

Janusz Schwark: Odpowiedź brzmi: NIE! I muszę przyznać, że zanim rozpoczęliśmy ten biznes opakowania traktowałem podobnie. Mało kto jest świadom, że nasz wzrok w ciągu 30 sekund rejestruje kilkanaście tysięcy różnego rodzaju produktów. Dlaczego zatrzymuje się akurat przy danym rodzaju kosmetyku? Dlaczego ten, a nie inny produkt? Często decyduje o tym właśnie opakowanie.

 

Monika Mikołajczak: Czy ma Pan zawodowego bzika związanego z opakowaniami?

 

Janusz Schwark: Powiem coś mało finezyjnego – moim bzikiem jest praca. Sprawia mi ona dużą przyjemność. I jak na drukarza przystało, absolutnie nie interesuje mnie to, co jest w środku opakowania. Mnie interesuje jakość druku i to, w jakiej technologii opakowanie zostało wykonane. Z dużą skutecznością mogę wskazać, kto jest producentem konkretnego opakowania, przynajmniej na lokalnym rynku. Co do globalnych klientów, nie uchodzi niczyjej uwadze, gdzie jest lokowane duże zamówienie, bo większość odbywa się na zasadzie przetargów.

 

 

PACKAGING POLSKA: 16 czerwca 2011 roku na antenie telewizji TVN CNBC powiedział Pan, że BSC Drukarnia Opakowań liczy na sektor farmaceutyczny, który ma bardzo duży potencjał rozwoju, na czym spółka może skorzystać. Czy w takim razie skorzystała oraz nadal (i jak) korzysta z tego potencjału?

 

Janusz Schwark: Nie zmieniłem zdania, choć na dzień dzisiejszy udział opakowań  farmaceutycznych w naszej ogólnej produkcji jest niewielki i sięga zaledwie 6 proc. Ten stan jest wynikiem problemu związanego z uzyskaniem pozwolenia na budowę, który o dwadzieścia miesięcy opóźnił nam postawienie nowych hal produkcyjnych dedykowanych stricte pod tego typu produkcję. Ponadto podtrzymuję swoje zdanie, gdyż Polska nadal ponad 60 proc. leków sprowadza z zagranicy. Duże farmaceutyczne koncerny dopiero zaczynają inwestować w nowe zakłady produkcyjne wytwarzające farmaceutyki na miejscu, w naszym kraju. Tymczasem do obsługi międzynarodowych korporacji przygotowane są dwie lub trzy firmy. My chcemy być tą czwartą – drukarnią, która spełnia absolutnie wszystkie parametry i kryteria; która nie chce poprzestać na zabezpieczaniu lokalnych producentów leków, ale również chce być dostawcą dla dużych graczy. Siłą rzeczy zapotrzebowanie na opakowania na rynku lokalnym będzie coraz większe. Ponadto sektor farmaceutyczny jest pewnym i stabilnym rynkiem, ocenianym na wartość ok. 26 -27 mld zł. Nie jest poddany koniunkturze czy dekoniunkturze finansowej. Lek nie jest produktem, który może być modny. Zużycie wszelkiego rodzaju medykamentów systematycznie rośnie i nie jest to bynajmniej związane z szerokością geograficzną ani zamożnością krajów, raczej ze wzrostem świadomości przeciętnego Kowalskiego. Ponadto, postęp w medycynie pozwala na leczenie różnych chorób, które jeszcze do niedawna były uznawane za nieuleczalne. Większa dbałość człowieka o własne zdrowie również powoduje, że coraz częściej i chętniej sięgamy po leki i paraleki.

 

 

PACKAGING POLSKA: Jaki potencjał tkwi w opakowaniach dla farmacji?

Janusz Schwark: Opakowania dla farmacji nie należą do sektora opakowań premium, bo nie są uszlachetniane. Natomiast potrzeba bezwzględnej powtarzalności danego produktu stawia je w gronie bardzo wymagających – gwarancja zachowania „czystości linii”, warunków sanitarnych i higienicznych procesu produkcji są bardzo rygorystyczne i do spełnienia przez nielicznych. Obowiązkiem od kilku lat jest tłoczenie na opakowaniach alfabetu Braille’a. Dziś w Polsce poprawność tłoczenia określają zrzeszenia niewidomych, tymczasem w Europie Zachodniej mamy do czynienia z wymaganiami z najwyższej półki. Głębokość tłoczenia, różniąca się od siebie choćby już 1 mikronem wyklucza opakowanie z rynku. Wysoko rozwinięta technologia gwarantuje powtarzalność druku, a urządzenia laboratoryjne weryfikują jego poprawność. Aby sprostać tym wymaganiom BSC Pharmacenter jest w trakcie realizacji zamówienia z firmy Bobst na dwie maszyny sztancujące NOVACUT 106 i dwie składarko-sklejarki wyposażone w system tłoczenia kodów Braille’a oraz urządzenia do wspomagania klejenia plazmą.

 

Monika Mikołajczak: Tłoczenie Braille’a na skalę światową?

Janusz Schwark: Polskie drukarnie tłoczą Braille’a na maszynach sztancujących w trakcie wykrawania. To są bardzo dobre, dokładne i precyzyjne urządzenia. Natomiast sama metoda wytłaczania poprzez tłok mimośrodowy nie ma możliwości zagwarantowania powtarzalności tłoczenia. Stąd pomysł firmy Bobst, aby tłoczenia wykonywać na maszynach sklejających co daje znacznie lepszą dokładność ale także możliwość uzyskania znacznie większych wydajności. Maszyny firmy Bobst są w tej materii wiodącym produktem.

 

PACKAGING POLSKA: Produkcja opakowań dla farmacji to wyzwanie technologiczne, jakościowe czy inwestycyjne?

Janusz Schwark: Technologiczne i jakościowe.

 

PACKAGING POLSKA: BSC Drukarnia Opakowań stawia na offset, flekso, uszlachetnianie? W który etap produkcji inwestujecie najbardziej?  

 

Janusz Schwark: BSC jest typową drukarnią offsetową posiadającą łącznie osiem maszyn arkuszowych drukujących w tej technologii. Jest to niewątpliwie nasza podstawowa i do tej pory jedyna gałąź produkcji. Natomiast już półtora roku temu w prospekcie emisyjnym wspominaliśmy, że chcielibyśmy obsługiwać naszych klientów kompleksowo, w jak najszerszym zakresie – stąd pomysł na akwizycję i przejęcie drukarń fleksograficznych lub realizowanie tego planu we własnym zakresie inwestując w maszyny. Na przełomie 2011/2012 roku udało nam się zakupić sąsiadującą działkę o powierzchni 3,5 tys. m² i tam właśnie ma powstać dział fleksograficzny.

 

Monika Mikołajczak: Dla jakiego sektora opakowań będzie wykorzystywana fleksografia?

Janusz Schwark: Będzie ona wsparciem i uzupełnieniem offsetu. Ambicją BSC nie jest konkurowanie na bardzo nasyconym już rynku fleksograficznym. Usługi związane z tą technologią, zwłaszcza w zakresie zadruku folii niewsiąkliwych, chcemy dedykować naszym dotychczasowym klientom.

 

Monika Mikołajczak: Co możecie Państwo zaproponować rynkowi czego nikt inny nie posiada?

Janusz Schwark: Jest w nas ogromna determinacja do osiągnięcia sukcesu. A jeśli sukcesem jest należyte, staranne i najlepsze obsłużenie klienta, to jesteśmy gotowi do podejmowania wszelkich działań. Wszystko inne jest tylko środkiem do osiągnięcia tego celu. Przeszkodą nie może być ani maszyna, ani infrastruktura. Jedyną przeszkodą jest nasza wyobraźnia, a i w tym względzie jesteśmy mocno zdeterminowani. BSC to grono fantastycznych ludzi, fachowców i pasjonatów, poczynając od ścisłego kierownictwa – wspólnika Arka Czysz, szefa finansów Andrzeja Baranowskiego, prokurenta BSC Pharmacenter Andrzeja Borowińskiego i pozostałej 300-osobowej rodziny naszej firmy.

 

Monika Mikołajczak: Dziękuję za rozmowę.

 

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Luksus opakowań - „obfita urodzajność”

Luksus jest nie tylko wszechobecny w życiu, ale również w produkcji opakowań. Latanie samolotem nie jest już luksusem... a tłoczenie folią, efekty metaliczne, druk pigmentami perłowymi itp. nawet najbardziej tanich opakowań masowych i z sektora FMCG jest wszechobecne.

Ankieta

Jak oceniasz nową stronę internetową

5
4
3
2

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty