Udało nam się! Rozmowa z Adamem Kenkel, współwłaścicielem firmy Werner Kenkel.

W 1979 roku Werner Kenkel, przedsiębiorca i były zaopatrzeniowiec w spółdzielni rzemieślniczej, który dopatrzył się niszy w segmencie pakowania różnych towarów, w małym zakładzie we Włoszakowicach rozpoczął produkcję swoich pierwszych opakowań z tektury litej. Aby nadać im namiastkę ekskluzywności ich wnętrza flokował, a na zewnątrz oklejał je błyszczącym papierem, korzystając w swym procesie wytwórczym ze starego sztanctygla. Po przeniesieniu swojej działalności do Krzycka Wielkiego w 1996 roku oraz zakupu i instalacji tekturnicy Agnati/Peters, a także kolejnych maszyn przetwórczych, rozpoczęła się nowa era w działalności firmy – dynamiczny rozwój.

 

 

Po śmierci założyciela w 2004 roku właścicielami firmy Werner Kenkel zostali dwaj synowie: Adam i Damian. Adam stanął na czele zakładu fleksograficznego, a Damian – offsetowego. Za ich panowania firma dalej prężnie się rozwija, inwestując zarówno w technologię, jak również zwiększając zdolności produkcyjne. Dziś należy do czołówki krajowych producentów tektury falistej i opakowań. Pokonując trasę z Poznania do Krzycka Wielkiego, z nieco zagubionym GPS-em w gąszczu małych miejscowości, widok fabryki – zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz – naprawdę zrobił na mnie wrażenie. Adam Kenkel, współwłaściciel firmy, który poszedł śladami swojego ojca, opowiedział o jej przeszłości i przyszłości.

 

 

Monika Mikołajczak: Werner Kenkel Południe. Inwestycja w nowy zakład produkcyjny w Bochni to najnowsza wiadomość z życia firmy.

 

Adam Kenkel: Nowoczesny zakład produkcji tektury i opakowań kartonowych powstanie na terenie Bocheńskiej Strefy Aktywności Gospodarczej (BSAG). Inwestycja w budowę hal produkcyjnych i magazynowych o łącznej powierzchni ponad 36 tys. m2 będzie realizowana w dwóch etapach. Wartość pierwszego etapu inwestycji to 50 milionów zł i obejmie 20 tys. m2 powierzchni hal, które zostaną wyposażone w nowe maszyny przetwórcze. Jego zakończenie planowane jest na drugą połowę 2013 roku. Drugi etap, o tej samej wartości, związany jest z budową hal o powierzchni 16 tys. m2 i zakupem tekturnicy. Zakończony zostanie w drugiej połowie 2015 roku.

 

Monika Mikołajczak: Mogę więc śmiało zadać pytanie – rynek opakowań rośnie czy rozwija się?

 

Adam Kenkel: Rynek opakowań oczywiście rośnie, choć nie są to już takie skoki jak kilka lat temu. Gospodarka w naszym kraju jest dość ustabilizowana, a do tego nie pojawia się w Polsce zbyt wielu nowych inwestorów, szczególnie wielkich korporacji, które napędzają koniunkturę. Nie ma co jednak narzekać, przecież opakowania z tektury są drugim co do wielkości sektorem opakowań w Polsce (stanowi on ok.26 proc.). Wyprzedzają go tylko opakowania z tworzyw sztucznych. Nasz rynek zajmuje pod względem wielkości produkcji szóste miejsce w Europie, więc mamy jeszcze spory dystans do odrobienia do średniej europejskiej, a szczególnie do lidera, którym są Niemcy. U nas średnie roczne zużycie opakowań z tektury falistej na osobę wynosi ok.33 kg., średnia europejska to ponad 41 kg, a w Niemczech 55 kg.

 

Monika Mikołajczak: Firma, będąca obecnie dostawcą opakowań dla pięciuset firm krajowych i zagranicznych, w której w 2011 roku wyprodukowano ponad 201 milionów m. kw. tektury i niemal 400 milionów sztuk opakowań, stanowi przykład sukcesu polskiego (choć nazwa może zmylić), przedsiębiorstwa rodzinnego. A mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się tylko na zdjęciu…

 

Adam Kenkel: Na naszym przykładzie widać, że to nie jest reguła. Zasady biznesowe ustaliliśmy z bratem już wiele lat temu i konsekwentnie się ich trzymamy. Piastujemy formalnie obydwoje takie same stanowiska (wiceprezesów zarządu), co utrzymuje swoistą równowagę, a ponadto, prezesem zarządu jest kobieta – pani Halina Florek, co dodatkowo łagodzi obyczaje.

 

Monika Mikołajczak: Ale nie było łatwo braciom?

Adam Kenkel: W 2004 roku zmarł nasz ojciec, Werner Kenkel. Okoliczność ta spowodowała, że jeszcze bardziej się do siebie zbliżyliśmy. I wtedy właśnie dobrze mieć na wyciągnięcie ręki kogoś bliskiego, brata, aby się wzajemnie wspierać w trudnych chwilach. A łatwo nie było. Zostaliśmy postawieni przed faktem, że od następnego dnia sami mamy zarządzać firmą. Jak to często bywa w takich sytuacjach, niedowiarków i „pesymistów” było wokoło nas zdecydowanie więcej niż osób życzliwych i skorych do pomocy. Ta sytuacja szczególnie mnie bardzo motywowała do tego, aby sobie, śp. ojcu oraz całemu światu udowodnić, że potrafimy. Że „młodzi” nie roztrwonią majątku, tylko wręcz odwrotnie –będziemy ojca „dziecko”, czyli firmę, rozwijać. Dzisiaj, z perspektywy prawie ośmiu lat, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że się udało. Zainwestowaliśmy od tamtej pory ponad 200 mln zł. I na tym plany się nie kończą.

 

Monika Mikołajczak: Pierwsze opakowanie w firmie Werner Kenkel zostało wyprodukowane w 1979 roku. Jakie to było opakowanie, w jakich okolicznościach powstało, dla jakiego klienta i produktu oraz jaką zastosowano wówczas technologię?

 

Adam Kenkel: Mój ojciec pod koniec lat 70. pracował jako zaopatrzeniowiec w Spółdzielni Rzemieślniczej. W okolicach Leszna było dużo małych zakładów rzemieślniczych, w których produkowano koszyczki do szklanek, cukiernic, sztućce, itp. Wszyscy, jeżdżąc do ojca po cokolwiek, narzekali na brak przyzwoitych opakowań. To dało mu asumpt do uruchomienia własnej działalności, którą rozpoczął od produkcji opakowań z tektury litej do tych właśnie produktów. Z zewnątrz oklejał je eleganckim błyszczącym papierem, a wewnętrzne wkłady flokował, by opakowaniu nadać namiastkę ekskluzywności. Wykonywał je na starym sztanctyglu…

 

Monika Mikołajczak: Jakie opakowania będą u Państwa produkowane za kolejnych 30 lat?

 

Adam Kenkel: Mam nadzieję, że w zdecydowanej większości tekturowe, bo są przede wszystkim ekologiczne. Cały świat idzie w kierunku generowania większych zysków. Również w produkcji papieru, tektury i opakowań widać ten trend poprzez nieustanne dążenie do obniżania kosztów. Podkręcamy cały czas wydajności na maszynach, pracując równolegle nad technologiami, które przy tych prędkościach pozwolą utrzymać jakość druku, cięcia, klejenia, pakowania, itd. Będą obniżane gramatury tektur z równoczesnym podwyższaniem ich sztywności i wytrzymałości. Nasze opakowania są źródłem kreowania marki produktu oraz reklamy naszych odbiorców, więc i rodzaje i technologia druku również ulegają ciągłym udoskonaleniom. Jednak trudno przewidzieć jakie technologie produkcji czy nieznane dzisiaj materiały świat odkryje za 30 lat.

 

Monika Mikołajczak: Latem 2010 roku została uruchomiona wielkoformatowa, sześciokolorowa maszyna KBA Rapida 162a z dwiema wieżami lakierującymi (niemal w jednym czasie zainstalowano w Polsce trzy takie urządzenia w trzech różnych drukarniach). Jak Rapida wpłynęła na portfolio Państwa firmy?

 

Adam Kenkel: Prawie siedem lat temu uruchomiliśmy, a właściwie reaktywowaliśmy, produkcję opakowań offsetowych w pierwszym zakładzie ojca we Włoszakowicach. Decyzja ta była podyktowana potrzebą poszerzenia naszego portfolio, właśnie o opakowania drukowane metodą offsetową, a później kaszerowane. Również jednak po to, aby młodszy brat, Damian, mógł uczyć się biznesu na żywym organizmie, tworząc go od zera z kilkoma zaufanymi ludźmi. Decyzja okazała się trafiona, bo i brat stał się dobrym managerem, i zakład offsetowy przynosi już prawie 100 mln przychodów oraz ma duży udział w zyskach firmy Werner Kenkel. W 2009 r. przez brak możliwości rozwoju zakładu we Włoszakowicach podjęliśmy decyzję o budowie zupełnie nowego, położonego vis a vis zakładu fleksograficznego w Krzycku Wielkim. Udało nam się na ten cel zdobyć dofinansowanie unijne i w 2010 r. wystartowała produkcja już na nowym miejscu i za pomocą wielu nowych maszyn. Jak Pani widzi Rapida nie wpłynęła rewolucyjnie na nasze portfolio, bo jest kontynuacją działań. Pozwoliła jednak na druk w większym formacie niż dotychczas oraz pojawiła się możliwość zadruku offsetowego bezpośrednio na arkuszach tektury falistej do 1,6 mm grubości, co nie jest często spotykane w naszej branży.

 

Monika Mikołajczak: W jakie maszyny wyposażony zostanie zakład w Bochni?

Adam Kenkel: W zakładzie w Bochni wytwarzane będą opakowania z tektury falistej, a druk odbywać się będzie metodą fleksograficzną. Na ten moment mogę tylko zdradzić, że wszystkie maszyny będą nowe, kontraktowane z najbardziej renomowanymi producentami europejskimi w naszej branży.

 

Monika Mikołajczak: Werner Kenkel stawia na offset?

 

Adam Kenkel: Stawia RÓWNIEŻ na offset. Dokupiliśmy kilka hektarów gruntu przylegającego do tego zakładu, w zeszłym roku dobudowaliśmy dodatkowe 10 tys. m2 powierzchni produkcyjnych i magazynowych oraz dokupiliśmy kilka dodatkowych maszyn. Przygotowane jest również miejsce na kolejną wielokolorową maszynę drukującą.

W tym segmencie opakowań mamy jeszcze wiele do zrobienia, więc to oczywiste, że ten obszar będziemy intensywnie rozwijać.

 

Monika Mikołajczak: Nie mogę nie zapytać. Wygrana w tegorocznym konkursie ART OF PACKAGING – Perły wśród opakowań chyba nie zaskoczyła Państwa? Kunszt i wykonanie zwycięskiego opakowania to m.in. zasługa maszyny Rapida…

 

Adam Kenkel: Obojętnie jakie każdy z nas posiada w sobie pokłady skromności, zawsze musi być choć odrobinę próżny. Każdy lubi pochwały i wyróżnienia. To nie pierwszy raz, kiedy udało nam się zdobyć nagrodę w tym konkursie, ale nadal jest to dla nas coś niesamowitego. Takie wyróżnienia, oprócz tego, że podnoszą prestiż firmy i świadczą o jej rozwoju oraz innowacyjności, mają również wpływ na jej wnętrze. Ludzie, którzy byli zaangażowani w ten projekt zostali w fantastyczny sposób dodatkowo docenieni i zmotywowani. Tego typu inicjatywy bardzo stymulują pracowników działu R&D. Park maszynowy ma w takich zadaniach spore znaczenie, ale nie zapominajmy, że jest to tylko mechaniczne wykonanie czyjegoś pomysłu i opracowania. Nad tym nieustannie pracuje duży zespół ludzi, konstruktorów i grafików. Jeszcze raz w tym miejscu pragnę im pogratulować i podziękować.

 

Monika Mikołajczak: Wyróżnienie w kategorii innowacyjne rozwiązanie w zakresie zrównoważonego rozwoju w konkursie ECO Printing oraz biznes odpowiedzialny społecznie. Jesteście ideałem! Proszę jednak powiedzieć czy bycie „eko” i biznes idą w parze?

 

Adam Kenkel: Byciem ECO zaraziły nas zachodnie korporacje i wielkie firmy, które zdecydowanie wcześniej były świadome tego, że produkując cokolwiek wytwarzamy również uboczne czynniki, mające destrukcyjny wpływ na środowisko i powinniśmy nad tym aspektem pracować. Wychowaliśmy się, żyjemy i pracujemy na wsi, wśród jezior i łąk, więc w naszym przypadku bycie ECO było dość naturalne i, od kiedy pamiętam, idzie w parze z biznesem. Symbolem tego, począwszy od powstania zakładu w Krzycku, są żyjące u nas na terenie firmy bociany, a za moment będzie również ekologiczny ogród, który zaczęliśmy budować.

 

Monika Mikołajczak: Czy klienci wiedzą, że jesteście firmą z zacięciem ekologicznym i czy ma to dla nich jakieś znaczenie? Pytam, ponieważ klienci nie zdają sobie sprawy chociażby z certyfikatów FSC, które firmy posiadają. Dla nich nie ma to znaczenia. Najważniejsza jest cena.

 

Adam Kenkel: Jest niewiele firm w Polsce w naszej branży, które mogą pochwalić się posiadaniem certyfikatów FSC – my do nich należymy – i ponieważ jest to dość świeży aspekt, to tym samym, klienci niewiele o nim wiedzą. Pracujemy jednak intensywnie, aby to zmienić. Oczywiście, że cena jest dla odbiorcy najważniejsza, ale widać, że świadomość o dbaniu o przyrodę i środowisko przybiera na znaczeniu szczególnie wśród klientów korporacyjnych, którzy zapowiadają uzależnienie współpracy od posiadania prze dostawcę certyfikatów FSC oraz Normy ISO 14001.

 

Monika Mikołajczak: Ile godzin w pracy spędza wiceprezes firmy Werner Kenkel?

Adam Kenkel: Zdarza się, że pracuję po 12-14 godzin dziennie, od rana do wieczora. Ale też są dni, kiedy wychodzę już po sześciu. Nie pracujemy na godziny, ale tak, aby wykonać swoją pracę efektywnie. Czy o firmie myślę nieustannie? Moja praca to wielka przyjemność!

Hobby? Tenis, snooker, squash. Lubię sporty gdzie jest rywalizacja. Uwielbiam też chodzić po lesie i zbierać grzyby. Wówczas całkowicie wyłączam się ze świata zewnętrznego.

 

Monika Mikołajczak: Dziękuję za rozmowę.

 

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Ruch i Świat

Sekret zdrowia i urody to RUCH. Mądre powiedzenie mówi: bezruch to choroba, ruch to zdrowie, a sport to mord! Zatem nie ma co przesadzać w życiu, ponieważ przez przypadek można się zabić. Dlatego tylko mądry, ruch jest właściwy. Ruch może zastąpić wszystkie lekarstwa, ale wszystkie lekarstwa nie zastąpią nigdy ruchu. Ruch jest nawet lekarstwem na smutek. Ruch rządzi całym Światem.

Reklama

Ankieta

Jak oceniasz nową stronę internetową

5
4
3
2

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty