Kalendarium

11-13.04.2017 · World Food

02-06.05.2017 · Metpack

04-10.05.2017 · Interpack

16-17.05.2017 · PLMA

23-26.05.2017 · Palstpol

SuperMocni. Wywiad z Ewą Korzeniewską i Zbigniewem Hryniewiczem.

W listopadzie 2008 roku na łamach PACKAGING POLSKA ukazał się wywiad z Erickiem Chaventem, odpowiedzialnym za rozwój działalności Grupy RPC na terenie Europy Wschodniej (w tym także Polski) w zakresie opakowań do żywności. Mówił on wówczas, iż wierzy, że zarówno Polska, jak i inne kraje w tej części Europy mają niezwykłe możliwości, jeśli chodzi o zastosowanie nowoczesnych i innowacyjnych opakowań i że RPC będzie się w dalszym ciągu rozwijać oraz umacniać swoją pozycję w tym właśnie regionie. Podkreślając ambicje w kierunku znacznego wzmocnienia pozycji firmy wskazywał on przede wszystkim na akwizycję w Europie Środkowo-Wschodniej. Natomiast jednym z powodów, dla których RPC na przestrzeni ostatnich lat było tak aktywne w działaniach akwizycyjnych, był fakt rosnącej presji konsolidacyjnej w przemyśle sztywnych opakowań z tworzyw sztucznych. „Wszystko po to, aby sprostać wymogom sieci handlowych, dostawców surowców i klientów. Każdy z nich jest w sensie organizacyjnym dużo bardziej skonsolidowany niż my, producenci opakowań. Działania w Polsce rozpoczęliśmy zatem od przeglądu i konsolidacji wewnątrz naszej dotychczasowej struktury. Zamknęliśmy jedną z naszych fabryk produkującą opakowania termoformowalne i przenieśliśmy działalność do istniejących zakładów w Poznaniu i Kruszwicy”. Także w innych regionach świata (w latach 2009-2010), we Włoszech, Holandii czy Republice Czeskiej, jak również w Wielkiej Brytanii zamkniętych zostało kilka zakładów należących do brytyjskiej grupy opakowaniowej RPC. Na początku 2011 roku pojawił się natomiast komunikat o przejęciu przez nią swojego największego rywala – duńskiej firmy Superfos, będącej dotychczas własnością dwóch funduszy inwestycyjnych: brytyjskiego IK Investment Partners i szwedzkiego Ratos, które przejęły spółkę w 1999 roku.

Tak oto na rynku pojawił się „nowy” gracz z ogromnym potencjałem produkcyjnym i planami ekspansji w obszarze produkcji opakowań z tworzyw sztucznych – RPC Superfos.

Dokąd zmierza nowa koalicja firm, o dalszych, wspólnych losach, zwłaszcza na rynku polskim, a także o „zawodowych bzikach”, rozmawiam z Ewą Korzeniewską – Managerem ds. Handlu i Marketingu z ramienia RPC Bebo Polska oraz Zbigniewem Hryniewiczem – odpowiedzialnym za sprzedaż w rejonie Polski, Litwy i Ukrainy z ramienia Superfos. Na spotkanie umawiamy się w siedzibie RPC Bebo Polska w Poznaniu, zakładu specjalizującego się w produkcji opakowań termoformowalnych dla przemysłu spożywczego.

 

 

Monika Mikołajczak: Restrukturyzacja i akwizycja zostały zakończone?

 

Ewa Korzeniewska: W maju tego roku zakończyliśmy proces restrukturyzacji, który rozpoczął się w roku 2008 zamknięciem jednej z naszych fabryk w Piasecznie k/Warszawy wytwarzającej opakowania w technologii termoformowania i przeniesieniem jej produkcji do zakładów w Poznaniu i Kruszwicy. Z kolei w maju 2012 roku zamknęliśmy zakład w Tarnowie Podgórnym k/Poznania skąd produkcja opakowań termoformowalnych do słodyczy, szczególnie na ciastka i czekoladki, jak również wkładów do ryb, została przeniesiona do Kruszwicy. W dalszym ciągu natomiast zamierzamy kontynuować projekt akwizycji kolejnych zakładów w Polsce, jeżeli  będzie to możliwe, jak również w Europie Środkowo-Wschodniej.

 

Zbigniew Hryniewicz: Restrukturyzacja i akwizycja to ciągły proces, który cały czas trwa. Jeśli chodzi o akwizycję Superfosu przez Grupę RPC to zostało to przeprowadzone bardzo płynnie i szybko. Zamknięta została tylko jedna fabryka w Runcorn w Anglii, która została wchłonięta przez inny zakład z Grupy RPC, zajmujący się produkcją w technologii wtrysku oraz wytwarzający podobny asortyment produktów. Jako RPC Superfos, oprócz 8 fabryk w Europie mamy jeszcze udziały w fabrykach w Turcji i Tunezji.

 

Monika Mikołajczak: Od kiedy jesteście razem i jak wygląda obecna struktura firmy?

 

Zbigniew Hryniewicz: Jeśli ma Pani na myśli, od kiedy zaczęliśmy wspólnie działać jako Grupa RPC oraz Superfos, to od kwietnia ubiegłego roku. W tej chwili tworzymy jedną wielką rodzinę RPC, w skład której wchodzi 50 fabryk zlokalizowanych w 18 krajach i zatrudniających 7,3 tys. pracowników. Wszystkie związane są z produkcją sztywnych opakowań wytwarzanych w trzech podstawowych technologiach, tj: we wtrysku, termoformingu oraz rozdmuchu.

 

 

Monika Mikołajczak: W tej organizacyjnej strukturze RPC Superfos jest pionem Superfos w Grupie RPC?

 

Zbigniew Hryniewicz: Tak. Jesteśmy częścią Grupy RPC ale działamy półautonomicznie. Przed przejęciem w 2011 roku Superfos miał 9 fabryk, z czego jedna została zamknięta. Mamy fabryki w Polsce, Danii, Belgii, Szwecji, Francji oraz Hiszpanii. W Polsce, w Lubieniu Kujawskim znajduje się jeden z najnowocześniejszych i najnowszych zakładów w RPC Superfos. Nasze fabryki podzielone są na industrialne, produkujące opakowania powyżej 3L oraz konsumenckie – do 3L. Zakład w Lubieniu Kujawskim w chwili obecnej należy do grupy industrialnych. W zależności od rozwoju rynku, zakład ma możliwości rozbudowy oraz produkcji również pojemników konsumenckich. Fabryka w Lubieniu pełni również rolę centrum dystrybucyjnego dla naszych klientów zaopatrywanych w pojemniki produkowane w innych fabrykach w ramach RPC Superfos.

 

Monika Mikołajczak: A jaką pozycję zajmuje RPC Bebo?

 

Ewa Korzeniewska: RPC Bebo Polska jest częścią Grupy RPC. Zmiany polityczne, które rozpoczęły się w 1989 roku otworzyły Polskę na świat i zainspirowały do głębokich reform gospodarczych. Towarzyszyła temu zmiana stylu życia, co przekładało się na zmiany w konsumpcji żywności w ramach ogólnego modelu konsumpcji. W tym czasie liderem rynku w sektorze margarynowym był Unilever, który w 1992 roku rozpoczął sprzedaż margaryny Rama produkowanej w Polsce. Wówczas dostawcą opakowań był zakład RPC Bebo Plastik z Bremervoerde. Wraz z rozwojem sprzedaży podjęto decyzję o otwarciu nowego zakładu w Polsce w ramach Grupy RPC. I tak – w roku 1995 powstał RPC Bebo Polska z siedzibą w Poznaniu. Nasz drugi zakład w Kruszwicy istnieje od 2001 r.

 

Monika Mikołajczak: Co się zmieniło od czasu połączenia?

 

Zbigniew Hryniewicz: Jak już wspomniałem całe połączenie odbyło się bardzo płynnie. Pierwszym etapem było przemianowanie Superfosu na RPC Superfos. Cały rebranding potrwa do końca tego roku. Łączymy zakupy, know-how oraz standardy. Wszystkie piony zachowują jednak pewną autonomiczność działając w ramach jednej grupy.

 

Ewa Korzeniewska: Nasza współpraca odbywa się na poziomie lokalnym, przede wszystkim w zakresie konsolidacji dostaw – półfabrykatów oraz usług. Ponieważ specjalizujemy się w produkcji w dwóch technologiach: RPC Bebo Polska w termoformowaniu, a RPC Superfos w technologii wtrysku, obsługujemy innych klientów i póki co nie mamy wspólnej sprzedaży.

 

Zbigniew Hryniewicz: Mamy klientów, dla których nasze firmy dostarczają opakowania, ale jest to zupełnie inna grupa produktów.

 

Ewa Korzeniewska: Współpraca zacieśnia się z każdym zapytaniem odnośnie oferowanych przez nas technologii. Klienta zainteresowanego produkcją opakowań metodą wtrysku kierujemy bezpośrednio do RPC Superfosu i działa to również w drugą stronę. Dzięki temu możemy zaoferować komplementarność usług.

 

Monika Mikołajczak: A jeśli ktoś zapyta o rozdmuch?

 

Zbigniew Hryniewicz: W Polsce nie mamy zakładu wytwarzającego opakowania w technologii rozdmuchu. Są to nieco inne produkty, przeznaczone dla innych gałęzi przemysłu. Nasze opakowania przeznaczone są dla branży konsumenckiej oraz industrialnej. Co nie oznacza, że nie możemy zorganizować opakowań wyprodukowanych w technologii rozdmuchu w ramach współpracy Grupy RPC.

 

Ewa Korzeniewska: Oferta RPC Bebo Polska skierowana jest przede wszystkim dla branży spożywczej. Oczywiście jesteśmy otwarci na klientów z innych gałęzi przemysłu, ale głównym segmentem działalności i specyfiką produkcji są opakowania do żywności. RPC Bebo Polska specjalizuje się w produkcji opakowań z tworzyw sztucznych do margaryn, sałatek, pasztetów, serków, słodyczy i lodów. Są to również opakowania MAP oraz barierowe. Nie oznacza to jednak, iż firma zamyka się na inne branże. Mamy możliwość zaproponowania opakowań wytwarzanych w Grupie RPC w trzech podstawowych technologiach – termoformowaniu, wtrysku i rozdmuchu. W zależności od tego, co ma zawierać dane opakowanie, RPC Bebo Polska wykorzystuje wiele różnych materiałów.

 

Monika Mikołajczak: Po roku współistnienia, proszę powiedzieć, która technologia wiedzie prym: termoformowanie czy wtrysk?

 

Zbigniew Hryniewicz: Trudno to określić. Jeśli chodzi o udział w sprzedaży globalnej RPC, to największy ma technologia wtrysku – ok. 58 proc. całej sprzedaży; termoformowanie – 26 proc., z kolei rozdmuch – 16 proc. W aspekcie lokalnego rynku, nie ma tutaj znaczącej przewagi.

 

Ewa Korzeniewska: W sektorze margaryn prym wiedzie nadal termoformowanie, co obserwujemy u naszych kluczowych klientów. RPC Bebo Polska dostarcza oba rodzaje opakowań: termoformowalne wyprodukowane w zakładach w Polsce oraz opakowania IML dostarczane przez zakłady w ramach Grupy RPC.

 

Monika Mikołajczak: Lokalny – czyli rynek polski. Myślicie Państwo o wspólnej ekspansji poza lokalność z wykorzystaniem potencjału „wspólnika” oraz całej grupy?

 

Zbigniew Hryniewicz: Cały czas się powiększamy. Stąd akwizycja Superfosu, kolejne przejęcia, rozwój. Produkujemy w zupełnie innej technologii i często mamy bardzo różnych klientów. Działamy w innych pionach w ramach grupy RPC, zatem tutaj nigdy nie będzie pełnej synergii. Współpracujemy, jeśli pojawi się wspólny klient, możemy też łączyć kilka technologii w jednym produkcie.

 

Ewa Korzeniewska: Tak, razem możemy realizować różne pomysły. Otrzymaliśmy już  wstępne zapytania o połączenie różnych technologii. Sądzę, że jest to kwestia czasu kiedy rozpoczniemy wspólny projekt.

 

Zbigniew Hryniewicz: Klient w zasadzie wie, czego potrzebuje, my jednak możemy nakierować go na najbardziej korzystne i optymalne rozwiązanie. Nie każdy produkt wymaga lub jest możliwy do zapakowania w danej technologii. Opakowanie powinno być dostosowane do potrzeb i spełniające określone wymagania.

 

Monika Mikołajczak: Czy może być coś niestandardowego w opakowaniach margaryny?

 

Zbigniew Hryniewicz: Oczywiście, że tak! Wszystkie opakowania, także do margaryn, są opakowaniami mniej lub bardziej indywidualnymi. Każde ma swój wzór, dekorację, kształt. W ramach RPC Superfos także współpracujemy z przemysłem tłuszczowym w zakresie opakowań do margaryn. Mamy w swojej ofercie również bardzo szeroki wachlarz opakowań przeznaczonych dla branży mleczarskiej. Większość z nich zostało zaprojektowanych specjalnie dla określonych klientów. Do mniejszych opakowań konsumenckich stosujemy zazwyczaj etykiety IML, dla HoReCa oraz przemysłu wytwarzamy pojemniki oraz wiadra z IML lub wysokojakościowym offsetem. Mamy możliwości dekoracji w offsecie do 8 kolorów + lakier. Jakość takiej dekoracji jest zbliżona do IML.

 

Ewa Korzeniewska: Druk offsetowy jest odmianą druku płaskiego więc jego jakość w porównaniu do etykiet IML jest inna, ale również na wysokim poziomie, co widać na naszych opakowaniach. Dekorowanie opakowań tą techniką niesie za sobą również i inne zalety, jak elastyczne dopasowanie się do zamówionych ilości, szybką zmianę wzoru dekoracji na potrzeby klienta, czy koszt przygotowania.

 

 

Monika Mikołajczak: Czy na naszym rynku pojawią się opakowania, które funkcjonują na rynkach zachodnich?

 

Ewa Korzeniewska: To zależy od rozwoju rynku – planów marketingowych naszych odbiorców czy oczekiwań klienta końcowego.

 

Zbigniew Hryniewicz: U nas rynek opakowań ma trochę inne tempo rozwoju niż na zachodzie. Średnio 25 proc. przychodów gospodarstw domowych przeznacza się na artykuły spożywcze. W Niemczech jest to 15 proc., w Szwajcarii – 10 proc. Jak widać, w Polsce jest to ciągle dużo. W stosunku do cen żywności zarabiamy mniej. Dynamiczny rozwój jeszcze nie nastąpił. Myślę, że stanie się to w najbliższych latach. Owszem, są wdrażane innowacyjne technologie, kształty, nowe produkty, ale nie ma takiego tempa, jak w Europie Zachodniej. Tam rynek opakowań spożywczych jest bardziej rozwinięty. Producenci mają większą skłonność do wprowadzania nowych produktów i przedłużania ich żywotności w wyżej spozycjonowanych opakowaniach. W Polsce producenci są bardziej ostrożni, a skłonność do ryzyka mniejsza.

 

 

Monika Mikołajczak: Na czym ta dynamika miałaby polegać? Na Zachodzie jest mniejsza konsumpcja i przez to tamte opakowania muszą być zdecydowanie lepsze?

 

Zbigniew Hryniewicz: Konsumpcja jest porównywalna, tylko w krajach bardziej rozwiniętych pochłania mniejszą część zarobków. Wyższe ceny żywności dają większe pole manewru producentom w wyborze opakowania. Zakłada się, że jego koszt nie powinien przekraczać pewnego udziału w cenie końcowej produktu. Jeżeli cena ta jest wyższa, udział ten jest proporcjonalnie wyższy, co daje producentowi większe pole manewru. Produkty na półce sklepowej, dzięki szerokiemu wyborowi opakowań, można kierować do różnego konsumenta końcowego. W Polsce, na tle zarobków, żywność jest stosunkowo droga. Dlatego trzeba ciąć koszty, często również poprzez opakowania.

 

 

Monika Mikołajczak: Zamierzacie to zmienić?

 

Zbigniew Hryniewicz: Jeszcze w tym roku na półkach sklepowych pojawi się kilka całkowicie nowych produktów w naszych opakowaniach. Pracujemy też nad końcowymi projektami kilku opakowań serii SuperLock, SuperSeal i SuperLight dla polskich klientów. Wprowadzanie nowego opakowania na rynek nie jest kwestią dni, tygodni, ale niekiedy miesięcy lub dłużej.

 

Monika Mikołajczak: I ceny?

 

Ewa Korzeniewska: To też. Niemniej ważnym aspektem jest również przystosowanie przez klientów swoich linii produkcyjnych do nowych opakowań. Na przykład producenci surówek powoli przechodzą z opakowań polipropylenowych na opakowania PET. Tego typu zmiana wymaga nie tylko dokonania nowych inwestycji, ale, przede wszystkim, przeprowadzenia testów, a także nauczenia się i wdrożenia w nową technologię. Nie jest to takie proste, ponieważ klienci przyzwyczajeni są do swoich opakowań, znają je od lat i potrafią z nimi współpracować, a do nowych rozwiązań muszą się najpierw przekonać. Naszym celem jest pomoc klientowi nie tylko poprzez zaoferowanie właściwego opakowania, ale i w doradztwie technicznym.

 

Monika Mikołajczak: Czy rozwój dyskontów jest dla Państwa opakowań istotnym i korzystnym zjawiskiem?

 

Ewa Korzeniewska: Dla technologii termoformowania jak najbardziej. Ponadto powiększa się portfolio klientów poprzez rozwój marek własnych wprowadzanych przez dyskonty i nie tylko.

 

Zbigniew Hryniewicz: Dyskonty w ostatnich latach bardzo ewoluowały. Nie są to już sklepy jedynie dla najuboższych. Zarówno kampanie reklamowe, jak i same produkty mają na celu przyciągnięcie również klasy średniej. Bardzo dużo uwagi przykładają do jakości i różnorodności produktów oraz ich opakowań. Jest to dla nas ogromna szansa. Prowadzimy wiele projektów do dyskontów, również pod marką własną.

 

 

Monika Mikołajczak: Który z obsługiwanych obecnie sektorów gospodarki wymaga największego zaangażowania?

 

Ewa Korzeniewska: Każdy, bo każdy jest inny i jednakowo istotny. W dzisiejszych czasach jest zbyt duża konkurencja, aby faworyzować jeden sektor na niekorzyść innego. Nasza strategia, którą rozwijamy i będziemy rozwijać to tworzenie nowych, innowacyjnych projektów w jak najściślejszej współpracy z klientem. RPC ma stosowną wiedzę, doświadczenie i środki, by wyróżnić produkt na półce sklepowej.

 

Zbigniew Hryniewicz: Oboje jesteśmy odpowiedzialni za rynek Polski. W Grupie RPC występuje podział na opakowania konsumenckie – 58 proc. oraz industrialne – 42 proc. Nie skupiamy się na określonych branżach. Staramy się być proklienccy i znaleźć odpowiednie rozwiązanie, choć oczywiście powstają również nowe projekty. Pracujemy nad opakowaniami cienkościennymi, jak również barierowymi dla zupełnie nowych zastosowań.

 

Monika Mikołajczak: Jakie trendy technologiczne i konsumenckie obserwują Państwo i jak firma dostosowuje się do trendów panujących na rynku?

 

Ewa Korzeniewska: Stawiamy na rozwój opakowań cienkościennych i barierowych, które są przyszłością na rynku polskim. RPC od wielu lat jest liderem w projektowaniu i produkcji zaawansowanych technologicznie rozwiązań, które pozwalając na sterylizację i pasteryzację, przyczyniają się do znaczącego przedłużenia okresu przydatności do spożycia. Opakowania barierowe zapewniają skuteczne zabezpieczenie przed wnikaniem tlenu, co powoduje, że produkt tak opakowany nie wymaga przechowywania w niskiej temperaturze, a jednocześnie zachowuje świeżość przez wiele miesięcy. Dzięki wszystkim swoim cechom opakowania barierowe są znakomitym zamiennikiem opakowań ze szkła i aluminium. Charakteryzują się również bardzo niską wagą oraz możliwością sztaplowania przy dostawie, co jest niewątpliwym atutem z ekonomicznego i ekologicznego punktu widzenia. Dzięki wszystkim swoim zaletom opakowania barierowe są rozwiązaniem coraz powszechniej stosowanym przez producentów żywności nie tylko w Zachodniej Europie, ale również przez wiodące firmy Środkowej i Wschodniej Europy. Znajdują one coraz szersze zastosowanie w branżach dań gotowych, pasztetów, żywności dla niemowląt, świeżych oraz suszonych owoców, ryb i wielu innych.

 

Monika Mikołajczak: Jakie jest opakowanie idealne?

 

Zbigniew Hryniewicz: Trudno mówić o opakowaniu idealnym. Zmieniają się tendencje rynkowe, zmienia się technologia, upodobania i gusta konsumentów. To, co dzisiaj może przyciągać klienta, jutro już niekoniecznie. Nieustannie prowadzone są badania dotyczące nowych surowców, barierowości, kształtów, technik zamykania, dekoracji itd.

Duży nacisk kładziemy na opakowania barierowe i opakowania cienkościenne. Zarówno jeśli chodzi o obniżenie kosztów, jak i energochłonności oraz wydłużenie terminu przydatności do spożycia. Po latach badań i testów stworzyliśmy opakowanie do tych celów prawie doskonałe. Nadaje się zarówno do pasteryzacji, jak i autoklawu. Jesteśmy w stanie konkurować zarówno z opakowaniami ze szkła, jak i metalu.

 

Monika Mikołajczak: Jakość opakowania idzie w parze z jakością produktu?

 

Zbigniew Hryniewicz: Zazwyczaj tak, choć są wyjątki. Większość naszych klientów jest świadomych siły opakowania w pozycjonowaniu produktu. Produkt wysokiej jakości powinien być równie jakościowo zapakowany.

 

 

Monika Mikołajczak: Ludzie z branży często mają tak zwanego „bzika” na punkcie opakowań. Czy u Państwa również występuję jakieś szczególne objawy choroby zawodowej?

 

Ewa Korzeniewska: Odkąd w Grupie RPC jest firma Superfos z zadowoleniem widzę, że nasze wspólne portfolio powiększyło się. Oczywiście, że będąc w sklepie oglądam opakowania. Nie tylko pod względem dekoracji, ale i jakości czy producenta. Sprawdzam też, jak produkty naszych klientów wykorzystujące nasze opakowania prezentują się na półkach sklepowych. Kupuję różne produkty, aby mieć kontakt z tymi opakowaniami i sposobem ich wykorzystania.

 

Zbigniew Hryniewicz: Często odwiedzam sklepy spożywcze, zarówno duże sieci, jak i te małe, osiedlowe. Staram się śledzić wszystkie nowe produkty pojawiające się na półkach. Nowości oczywiście kupuję. Żona już się nauczyła, że opakowanie jest dla mnie co najmniej tak samo ważne jak zawartość i stara się pamiętać, by go nie wyrzucić. Dostarcza ono wiedzy o samym produkcie, ale również o technologii i potrzebach klienta. Staram się odpowiedzieć na potrzeby klienta, dostosowując ofertę do rodzaju oraz pozycji danego produktu. Jestem również bardzo lojalny wobec swoich klientów. Mając wybór, zawsze wybiorę produkt klienta RPC.

 

Monika Mikołajczak: Dziękuję za spotkanie i rozmowę!

 

 

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Luksus opakowań - „obfita urodzajność”

Luksus jest nie tylko wszechobecny w życiu, ale również w produkcji opakowań. Latanie samolotem nie jest już luksusem... a tłoczenie folią, efekty metaliczne, druk pigmentami perłowymi itp. nawet najbardziej tanich opakowań masowych i z sektora FMCG jest wszechobecne.

Ankieta

Jak oceniasz nową stronę internetową

5
4
3
2

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty