Ekorobakidata publikacji: listopad 2011
Nie wiem, dokąd zmierza świat. Zabicie pająka, szczególnie wieczorem, oznacza nieszczęście. Rano też nie zaleca się ich pozbywać − zwłaszcza chudych, długonogich, lekko wystraszonych, sprawiających wrażenie zagubionych w drodze do własnej pajęczyny − bo to z kolei grozi bankructwem. Jest ponoć dyspensa za pozbawienie życia w panicznym ataku tych najgrubszych, z włochatymi nogami, wypełzających późnym wieczorem z ujścia wanny albo spod starej skrzyni. Zresztą nawet nieważne, czym to mogłoby grozić. Bo nie wychodzi się znienacka na środek ściany lub wanny!
Gdyby tak jednak zebrać je wszystkie razem – te chude i te włochate − wówczas mogłoby się okazać, że to całkiem niezła ekipa do zadań domowych. Nie mam na myśli prasowania ani nawet łapania much, ale posortowanie śmieci tudzież recykling. Kto wie, jaki potencjał mają pająki? Może ich ślina to najznakomitsza substancja do rozkładu polipropylenowych etykiet? A „chude” może w końcu dożywiłyby się nie jakąś tam marną muchą, ale pachnącą, prawdziwą offsetową farbą z pudełka po czekoladkach. Jadłyby tak i jadły, aż w końcu by pękły. Działoby się to w specjalnych boksach (takich niby-stołówkach). Po pęknięciu bowiem stanowiłyby wspaniałe, organiczne tworzywo wykorzystywane do produkcji naprawdę ekologicznych opakowań − w pełni biodegradowalnych i kompostowalnych. Skoro hoduje się bakterie, żeby tkały celulozowy materiał do produkcji ubrań (do wywaru z zielonej herbaty dodaje się cukier, drożdże i bakterie, które przetwarzając cukier z roztworu produkują włókienka celulozy, po 2-3 tygodniach tworzące nieco galaretowaty kożuch na powierzchni; taką celulozę trzeba wypłukać, wysuszyć i wyprawić – by następnie móc z niej szyć), to czemu nie miałoby się hodować pająków do zarządzania domową logistyką odzysku? Już nawet grzyby są wykorzystywane przy produkcji opakowań. „Zatrudnia” je firma Ecovative Design, produkująca ekologiczne zamienniki dla styropianowych opakowań i poliuretanowych izolacji. Opracowana technologia nie jest skomplikowana. Do biodegradowalnego materiału np. zmielonych wiórów drewna, otrąb owsianych bądź łusek nasion (uważanych za odpady) czy odpadków z pól ryżowych dodaje się grzybnię, która zachowuje się jak silnie wiążące spoiwo – niczym klej spaja drobiny materiału. Wytwarzane w ten sposób wodo- i ognioodporne tworzywo (à la plastik) można dowolnie formować. Jest ono w stu procentach biodegradowalne i kompostowalne!
Zamiast więc jeść larwy w czekoladzie, pierożki z robaczkami, lody ze świerszcza, sushi z larwy pazia królowej i popijać whisky z motyla (istnieje ponad 1200 gatunków owadów nadających się do spożycia, a Unia Europejska przeznaczyła trzy miliony euro na projekt „Insekty jako nowe źródło protein”, w ramach którego popularyzowane jest jedzenie insektów i robaków), lepiej całe to robactwo zatrudnić przy produkcji prawdziwie ekologicznych opakowań! Niezależnie od trendu na BugFood czy China Exotic Food, ani też nie będąc pod wpływem kuchni przetrwania według Beara Gryllsa, i tak co roku zjadamy NIEŚWIADOMIE pół kilograma insektów. (Podobno w nocy pająki same wchodzą nam do otwartych ust. Ohyda. A jednak). Tak czy inaczej, robaków wystarczy, żeby najeść się nimi na miejscu i jeszcze zapakować na wynos…
Przyjemniej lektury listopadowego wydania PACKAGING POLSKA w temacie ekologii, w którym, obiecuję, więcej o robakach nie będzie.
|