Adres strony:  https://www.packaging-polska.pl/pg/pl/komentarze/niepokoj_w_tujach.html

Niepokój w tujach.

data publikacji: wrzesień 2010

Począwszy od Stanów Zjednoczonych, poprzez Portugalię, Hiszpanię, Francję, Belgię, Grecję i Niemcy, fala kryzysu uderza również w Polskę. Jak bowiem donoszą naukowcy – grozi nam CCD, czyli Colony Collapse Disorder (masowe ginięcie kolonii). Pierwsze zwiastuny nadchodzącego kryzysu obserwowano już od dawna, ale w pełni objawił się on latem 2006 r. Mimo czterech lat intensywnych badań, nie udało się jednoznacznie określić przyczyny tego zjawiska. I choć w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia zdarzały się już poważne kryzysy, wywoływane choćby przez plagę warrozy czy wirus zdeformowanych skrzydeł, to z CCD jest dużo gorzej. Jeśli sprawdzą się najczarniejsze scenariusze… wówczas nie uda się w jakikolwiek sposób zapobiec utracie choćby 153 mld euro rocznie wraz z ogromną globalną destabilizacją w naszej strefie klimatycznej. Od CCD uzależnione jest ponadto istnienie i funkcjonowanie 1/3 przemysłu spożywczego (głównie owoce, warzywa oraz wszelkie produkty pozyskiwane z blisko 80 proc. gatunków roślin uprawnych) i może się zdarzyć, że poprzez masowe ginięcie kolonii - w najlepszym wypadku - większość towarów sektora FMCG zyska status dóbr luksusowych albo wręcz nieosiągalnych. W tym kontekście nie będzie to jednak wizja optymistyczna… Powagi sytuacji dodaje fakt, iż kondycja producentów i przetwórców w przemyśle spożywczym ma nierozerwalny wpływ na kondycję m.in. branży opakowaniowej.

A wszystko przez to, że w ulach brakuje pszczół! Nie wspomniałam, że chodzi wszak o kryzys zapylenia spowodowany masowym ginięciem kolonii pszczół. Jego przyczyn doszukuje się zarówno w uprawach roślin modyfikowanych genetycznie (hipoteza ponoć skrajnie absurdalna), jak i w zakłócaniu nawigacji pszczół falami radiowymi związanymi z rozwojem telekomunikacji, czy też w nadużywaniu pestycydów zaburzających ich zmysł orientacji, infekcjach bakteryjnych, oraz w zbyt intensywnej eksploatacji tych owadów w wyniku przewożenia pasiek z jednej uprawy na drugą (zdezorientowane pszczoły nie mogą trafić do swoich kolonii i giną z wyczerpania). Obok trwających prac nad stworzeniem systemu zapylania bez udziału pszczół miodnych, na chwilę obecną produkowane są specjalne pudełka wyposażone w system łączności bezprzewodowej oraz bramki zdalnie sterowane przez stację pogodową. Pudełka są dla trzmieli, które okazały się doskonałymi naturalnymi zapylaczami, bardziej odpornymi na pogodę od pszczół. Zapylają również przy niższych temperaturach i zachmurzeniu! Rośnie więc zapotrzebowanie na pudełka dla trzmieli. Niemniej, kto by pomyślał, że te niewielkie owady mogą mieć tak ogromne znaczenie dla naszej branży… To mniej więcej tak, jak ulewy w Chinach mają wpływ na wysokie ceny etykiet w Polsce - drukarnie poszukują folii PET na zewnętrzną warstwę laminatów dla opakowań kawy czy chipsów, a tymczasem niższe zbiory bawełny w Chinach - spowodowane właśnie przez ulewy – przyczyniły się do tego, że do produkcji odzieży używa się więcej nitki poliestrowej, przez co zmniejsza się ilość surowca, z którego robiona mogła by być folia.

Pozostaje mieć nadzieję, że niepokój w tujach nie wpłynie znacząco na produkcję opakowań kartonowych…

 

Przyjemniej lektury!

Monika Mikołajczak

« poprzedni   |   następny » « wróć