Patrz, smakuj, dotykaj!Pain perdu z truskawkami i lodami śmietankowymi. Wariacja na temat ribollity, czyli zupa z czerstwym chlebem, jarmużem i pieczoną dynią. Sum piperade z młodymi ziemniakami. Bifana com queijo… Cudownie brzmi, wspaniale wygląda, a jak smakuje! I co z tego, że to czerstwy chleb, truskawki, dynia, ziemniaki. Składniki banalne. Za to niebanalna, a wręcz nadzwyczajna, jest ich nazwa, podanie i ucztowanie. Slow food zamiast fast food. Najważniejsze są: po pierwsze – kolory, po drugie – kształty i po trzecie – wrażenia. Po pierwsze – zielone, czerwone, pomarańczowe, rumiane. Po drugie – zawinięte, skręcone, proste, przekładane, nadziewane. Po trzecie – zdrowe, pyszne, najlepszej jakości, ekscytujące, własnoręcznie przygotowane. Gotowanie i podawanie stało się wyższą sztuką użytkową. Luksusem, bo wymaga czasu, dobrego i sprawdzonego surowca oraz konesera. Sztuka mięsa już się opatrzyła, znudziła i odeszła do lamusa (podobnie stara gazeta jako opakowanie nie ma już racji bytu…) Ważniejszy jest kształt bochenka chleba, bajgla, precla czy rogala; nasycony kolor jarmużu, aksamitna i porowata powierzchnia listopadowej dyni albo łzy na widok ostatniej truskawki. Kuchenne rewolucje dokonują się także w naszej branży. Bo wcale nie musi to być bifana com queijo! Współczesny konsument coraz częściej lubi dotykać i delektować się opakowaniami, zwłaszcza kosmetycznymi! Kolor (jak choćby biel szkła opalowego), kształt (awangardowo składany iBox) i wrażenia (ekscytujące, funkcjonalne, w najlepszej jakości podane) to ich główne składniki, o których piszemy na łamach tego numeru. A dobrze skomponowane surowce nie tylko wspaniale wyglądają na półce sklepowej, ale i jak smakują! To prawdziwa uczta! Zapraszam do delektowania się tym wydaniem Redaktor Naczelna
|