Przypadkiemdata publikacji: lipiec 2011
Kiedy 13,75 mld lat i 10-32 sekundy temu z pustki wyłonił się kosmos, każda kolejna joktosekunda i każdy kolejny, mniejszy lub większy, wybuch miał ogromny wpływ na jego dalsze dzieje. Naukowcy przypisują postępujący od tamtego czasu galop ewolucji serii nieprawdopodobnych przypadków. I to właśnie te nieziemskie zbiegi okoliczności doprowadziły nas do miejsca, w którym dziś jesteśmy. Począwszy od przypadkowych fluktuacji kwantowych, które sprawiły, że pole inflacyjne, w którym zanurzony był kosmos nie było dokładnie takie samo w każdym fragmencie przestrzeni (w pewnych obszarach i na nasze szczęście stało się ono gęstsze, a grawitacja jeszcze dopomogła powstaniu skupiska galaktyk, w tym – zamiast mrocznej pustki – naszej Drogi Mlecznej); poprzez nieoczekiwany nadmiar materii; po iskrę dającą początek Słońcu; uderzenie w naszą planetę dzięki czemu z jej odłamka powstał Księżyc; czy też po zbieg okoliczności z pogranicza biologii i geologii, gdzie wynalazek fotosyntezujących sinic dał nam tlen; i wiele innych pozornych katastrof (jak choćby Wielkie Bombardowanie będące wynikiem bitwy czterech dużych planet Układu Słonecznego), przyczyniających się jednocześnie do narodzin nowego życia. I kiedy nastąpiła kolejna pozaziemska interwencja 65 mln lat temu w postaci asteroidy, która uderzyła w półwysep Jukatan i przyczyniła się do wyginięcia dinozaurów (rozszalał się pożar, nastały ciemności, spadły kwaśne deszcze), to dzięki temu prawdopodobnie zawdzięczamy nasz byt na Ziemi. „Bo choć połowa istniejących wówczas gatunków wyginęła, to te, które przetrwały, szybko się rozmnażały. Były małe, elastyczne i przystosowane do życia w środowisku po katastrofie” (za „NewScientist” 2011). Od tamtego czasu po dziś dzień (ssaki naczelne w toku ewolucji) zdominowały „błękitną planetę”. I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo zarówno w dzisiejszym ekosystemie, jak i środowisku opakowaniowym o te właśnie cechy chodzi. Gospodarka z symptomami kryzysu, będącego poniekąd naturalnym etapem ewolucji społeczeństwa wysokorozwiniętego, po Wielkim Bombardowaniu na światowych giełdach, musi przystosować się do życia w nieco innym środowisku. Małe i elastyczne (także opakowania) wydają się być obecnie doskonałą formą przetrwania w zmieniających się warunkach koegzystencji. Większe możliwości adaptacyjne pozwalają im wypełniać nisze powstałe na skutek wszelkich katastrof. Jeśli zaliczyć do tego mniej lub bardziej przypadkowy zbieg okoliczności z pogranicza ekologii i technologii to okaże się, że nawet te bardziej sztywne organizmy (często uszlachetnione, wyposażone we właściwości barierowe) za miliony lat świetlnych będą miały jednak zbawienny wpływ na rozwój wszechświata. Póki co – zawierzając nauce, że średnio co 100 milionów lat jakiś duży obiekt uderza w naszą planetę – mamy jeszcze trochę czasu przed kolejną Wielką Zmianą. Bylebyśmy sami przypadkiem, dziwnym zbiegiem okoliczności, nie doprowadzili do wybuchu Ziemi.
Przyjemnej lektury kolejnego wydania PACKAGING POLSKA, w którym poruszamy się w bezkresnej galaktyce tworzyw sztucznych!
Monika Mikołajczak Redaktor Naczelny
PS. Nie oglądałam filmu „Melancholia”…
|