Wyspa SkarbówZ uwagą zobaczyłam film dokumentalny z cyklu „Zawody24” (odcinek 5, sezon 5), którego bohaterami byli ludzie pracujący w ramach służby oczyszczania miasta, dyplomatycznie nazywani przez siebie „pracownikami ambasady”, a potocznie, przez wszystkich – „śmieciarzami”. „To nie my jesteśmy śmieciarzami. My sprzątamy po śmieciarzach!” – oburzali się przed kamerami, przytaczając jednocześnie mniej lub bardziej drastyczne scenki z życia służb. Oto przykład: pani, wychylając się z błyszczącej limuzyny, krzyczy: „Proszę odjechać tą śmieciarką, nie widzi pan, że jadę autem za pół miliona złotych!?” Na co odpowiada rezolutny „śmieciarz”: „A ja mam auto za milion!”. Oprócz kwestii nazewnictwa ludzi, którzy wywożą, sortują i utylizują, bądź co bądź, nasze śmieci, pozostaje jeszcze do rozważenia aspekt okazania im odrobiny szacunku, a przynajmniej braku irytacji. Niekoniecznie trzeba stać, czekać, aż wielki wóz załaduje super ładunek i pomachać z radością na pożegnanie, marząc, by kiedyś samemu oczyszczać miasto i być poszukiwaczem skarbów. Dzieci bowiem – jak zgodnie przyznają pracownicy przedsiębiorstw komunalnych – są jednym z najmilszych akcentów w ich pracy. Wystarczy natomiast, aby dorośli nie utrudniali, nie zastawiali wjazdów, nie parkowali i blokowali dostępu do śmietników, etc… Prawda, że to da się zrobić? Jakby nie było, to nasza branża opakowaniowa śmieci najbardziej! (Może jednak czasem pomachać by nie zaszkodziło?). Tym bardziej zatem cieszy fakt, że na rynku pojawiają się coraz to nowsze rozwiązania, o których piszemy na łamach tego wydania „Packaging Polska”. Dzięki nim owe dzieci, dziś z zachwytem przyglądające się autom-śmieciarkom (nie wiem, jak nazwać te pojazdy, żeby nikogo nie urazić), w przyszłości będą z naturalną swobodą korzystały z dobrodziejstw technologii służących środowisku i im samym. To z myślą o nich powstają automaty do skupu zużytych opakowań (Uno Promo wyposażone w interaktywną platformę społecznościową już jest!), coraz to nowsze biotworzywa (Terralene), ekoprojekty (Biopol), a nawet ekochoinki. Dla Fundacji Gajusz sprasowane odpady dosłownie są na wagę złota. W ramach akcji „Serce w butelce” całkowity dochód uzyskany ze zbiórki butelek PET, ich recyklingu i sprzedaży zostanie przekazany na to dziecięce hospicjum (wartość wysortowanego białego PET – ok. 1200 zł za tonę!). Bajkowych piratów już nie ma, ale skarbów na naszej zielonej wyspie – zwłaszcza wśród zużytych opakowań – nie brakuje! No to jak powinniśmy nazywać tych bohaterów, którzy wywożą, segregują i przetwarzają śmieci? Zapraszam do lektury! Monika Mikołajczak Redaktor Naczelna
|