Móc to chcieć
Pewien filozof, buddysta i pisarz jednocześnie, specjalizujący się w stoicyzmie, epikureizmie
i adwajta wedancie na pytanie: w jakiej części nasz los składa się z zewnętrznych okoliczności
i czegoś, co ma tysiące nazw – od przeznaczenia po matrix? odpowiedział, że „nasze poczucie
kierowania życiem w dużej mierze jest złudzeniem (…), a przekonanie, że nasz los tkwi całkowicie
w naszych rękach, jest jednym z największych złudzeń współczesnych ludzi (…). Zaplanować możemy
tylko niewielki fragment naszego życia”*…
Nie trzeba być jednak filozofem, aby dojść do wniosku, że każde działanie w określonej godzinie,
minucie, a nawet sekundzie życia determinuje kolejne godziny, minuty i sekundy (zwłaszcza te
dziewięćdziesiąt cztery minuty, które jeszcze do niedawna były nie tyle największym, co najpiękniejszym
złudzeniem współczesnych Polaków!). Wspomniany filozof twierdzi też, że jesteśmy jak
dmuchawce na wietrze, a wszystko wokół dzieje się niby przypadkiem…
A propos przypadku. Percy Spencer, dzięki roztopionemu w kieszeni batonowi czekoladowemu,
odkrył kuchenkę mikrofalową (poprzez niespotykane dotąd właściwości fal radaru). Słynący
z bałaganiarstwa Alexander Fleming, zostawiając szkiełko laboratoryjne z wymazem bakterii gronkowca
i udając się na dwutygodniowe wakacje, wynalazł pierwszy antybiotyk – penicylinę (gdy wrócił
z urlopu bakterie całkowicie wyginęły, a na ich miejscu rozwinęła się pleśń produkująca związek
zabijający nie tylko gronkowca, ale też bakterie zapalenia płuc, rzeżączki czy dyfterytu). W restauracji
z kolei zrodził się pomysł stworzenia popularnego materiału opakowaniowego – celofanu.
Zdarzyło się to Jacquesowi Brandenbergerowi, na co dzień inżynierowi zajmującemu się tekstyliami
(postanowił on stworzyć wodoodporny obrus poprzez przymocowanie do niego przezroczystej
folii, użył w tym celu płynnej wiskozy i uzyskał powłokę, która okazała się mieć inne, odkrywcze
zastosowanie). W genezę – zapewne również przypadku! – powstania opakowania ochronnego
wytworzonego z grzybni uprawianej na odpadach rolniczych i przeznaczonego do transportu
desek surfingowych firmy Puma chyba jednak wnikać nie będę… Może ten przypadek będzie
krokiem milowym w rozwoju opakowań transportowych? (rzeczonej desce i opakowaniom w transporcie
poświęcamy sporo uwagi na łamach tego wydania Packaging Polska).
Ośmielę się jednak przychylić do teorii, że przypadek to nie wszystko, bo żeby MÓC dokonać
wszelakich odkryć TRZEBA CHCIEĆ, rozumieć i docenić wagę nieprzewidzianych sytuacji i wykorzystać
je w sposób najbardziej konstruktywny. A co najważniejsze – nie przeoczyć ich! Bo nie
WSZYSTKO dzieje się przypadkiem… a może nawet NIC? Znaleźć się w odpowiednim czasie
i w określonym miejscu to zarówno przypadek, jak i przeznaczenie oraz asumpt do wielkich odkryć!
W międzyczasie fajnie też podryfować jak dmuchawiec na wietrze…
Dryfując i zarazem odkrywając życzę przyjemnej lektury!
Monika Mikołajczak
Redaktor Naczelny
* Marcin Fabjański, Coaching (nr 2/2012 z serii Focus poleca).
| « previous | next » | « « back |




drukuj
It protects, expands the expiry date, persuades. Packaging. Influenced by an intriguing design, often we decide to buy something on impulse, that wasn’t to be found on our shopping list. We are tempted by their beautiful forms, intrigued by embossed printing made by innovative, cutting-edge technology and by the use of unusual materials.