Adres strony:  https://www.packaging-polska.pl/pg/pl/komentarze/po_nitce_do_opakowania.html

Po nitce do opakowania...

…od opakowania…do produktu, od produktu… do zakamuflowanej prawdy. Praktycznie co drugi samochód jest wyposażony w nawigację. Zaletą GPSu jest z pewnością fakt, iż zaprowadzi nas po nitce do kłębka-naszego celu, zaś miły, choć czasem irytujący głos dobiegający z urządzenia odpowiednio wcześnie powie, kiedy musimy skręcić. Niestety, zalety naszego pilota na tym się kończą. Na polskich drogach ciągle są reorganizacje ruchu spowodowane remontami, czego nawigacja już nie ogarnia. Zatem podążając bezmyślnie za nią, może nas, przez przypadek "wywieźć w pole". Naturalną, fantastyczną nawigacją człowieka jest możliwość logicznego rozumowania oraz uruchamiania intuicji w sytuacjach życiowych. Umiejętność jaką żaden komputer na świecie nigdy nie posiądzie. Dlatego, często kuszące nas swoim uśmiechem na półkach sklepowych, modne opakowania, w które zapakowane są produkty, warto zweryfikować pod względem merytorycznym, jakościowym i bezpieczeństwa. Wówczas jak po nitce Ariadny do kłębka wyjdziemy z labiryntu Minotaura i wykluczymy produkty gorsze, odkrywając całą prawdę o ich zawartości. Ponieważ ludzie wierzą w raj, więc produkty często sprzedaje się im w kolorowych, błyszczących opakowaniach. Bywają opakowania, które tak dobrze udają prawdę, którą opakowują, iż byłoby grzechem ich nie kupić. Podobnie jak z ludźmi, którzy tak świetnie się kamuflują, iż trudno, w to co mówią, im nie uwierzyć. Ludzie tak jak niektóre opakowania są geniuszami kamuflażu. To niesamowite i zarazem przerażające. Bo nigdy nie wiadomo jaka tkwi w nich prawda.
W trakcie 25 letniej praktyki pracy z ludźmi i opakowaniami, staram się nie nabierać na „ładne, błyszczące opakowania”, zarówno te na półce sklepowej jak i w ludzkim życiu, wiedząc, że niektórzy opanowali do perfekcji sztukę kamuflażu. Ale musze przyznać, że nieraz sama nie wiem kto jest złym skrzatem a kto dobrym elfem. Staram się usilnie rozpoznać uśmieszki na zakamuflowanych twarzach i odróżnić dobro od zła… Stoi przede mną osoba, nazwijmy ją, „Mariola”, niczym niewinna zwykła butelka z porządnym płynem do mycia naczyń, którą kupuję od 2004 roku, niezmiennie tą samą. Kiedy zadaję niewygodne pytania, jej twarz jest posągowa i chłodna - do perfekcji opanowana sztuka kamuflażu..., zdradza ją jednak rumieniec, nad którym kontroli już nie ma, a który na chwilę pojawił się na jej twarzy... Zatem drążę dalej niewygodny temat, wówczas usta milkną, bo poparzony od kłamstw język może wyleczyć tylko prawda. Nie mówi nic bo musiałaby skłamać. Mimo, że usta milczą to oczy mówią prawdę. Z twarzy mogę wyczytać emocje, z ust słowa, ale z oczu prawdę… Spoglądam w nie… i prawie oślepłam! Nie wierzę! Prędzej Red Bull zacznie dodawać skrzydeł niż to co w nich widzę jest prawdą. Ale ile można milczeć. Tym bardziej, że milczenie, które nie mówi prawdy - jest również wielkim kłamstwem. I tu zaczyna znów mówić… aż trudno uwierzyć, zaczyna się manipulacja, insynuacja, kombinowanie, inteligentne naginanie, zarzucanie kłamstwa innym, a samemu nie dostrzeganie fałszu swojego postępowania. W efekcie całości z ust „Maroli” powstaje kłamstwo na bazie prawdy, które jest najgorsze z wszystkich, bo jak wiemy najniebezpieczniejsze kłamstwa to prawdy nieco zniekształcone. Na koniec rozmowy, wielkie rozczarowanie bo okazuje się, że od 2004 roku kupowałam nędzny produkt, co prawda w miarę solidnym opakowaniu, ale udawał on tylko płyn do mycia naczyń pod szumna nazwą „Mariola”, który okazał się jednak być tanią podróbką. Na szczęście...zdążyłam wyhamować i w trakcie kolejnych zakupów nie włożyłam już „Marioli” do koszyka. Zmieniłam na inny model. Kochani, tak to jest, iż życie jest jak butelka dobrego wina. Niektórzy zadowalają się czytaniem etykiety na opakowaniu, inni wolą spróbować jego zawartość. Ja wolę spróbować zawartości…
Miłej lektury i kosztowania zawartości niniejszego wydania PACKAGING!


Izabela E. Kwiatkowska
Wydawca

« poprzedni   |   następny » « wróć